Biden i Putin chodzą po prośbie. Saudyjska pomoc
Biden i Putin chodzą po prośbie. Saudyjskiej pomocy nie tylko Ameryka, ale i zachodnia Europa potrzebują na gwałt już dziś

W obliczu wojny na Wschodzie zarówno Ameryka, jak i Rosja próbuje odbudowywać albo wzmacniać sojusze na Bliskim i Środkowym Wschodzie
Najpierw Joe Biden udaje się po prośbie do saudyjskiej Dżuddy, a zaraz po nim Władimir Putin jako petent do Teheranu. Wojna na Ukrainie zmusza protagonistów wielkiego konfliktu, w którym stawką jest los Europy Wschodniej, do podejmowania kroków, jakich pewnie jeszcze niedawno nie zamierzali czynić.
Dwa krótkie filmiki, publikowane ostatnio niemal przez wszystkie światowe media, stanowią niezłą ilustrację politycznej istoty obu tych wypraw na Bliski i Środkowy Wschód. Pierwszy nakręcono w połowie lipca u wejścia do pałacu w Dżuddzie. Z niepewną miną, ni to poważną, ni to w półuśmiechu, Biden przekracza pałacowy próg, przybijając żółwika pewnemu siebie księciu Mohammedowi, podczas gdy dopiero co Biały Dom zaklinał się, że prezydent będzie unikać kontaktu fizycznego i podawania dłoni księciu, rzekomo ze względu na COVID-19. Drugi film został nakręcony w ubiegłym tygodniu w Teheranie. Przez dłuższą chwilę zakłopotany Putin stoi przed stołem i fotelami w oczekiwaniu na spóźniającego się Erdoğana. Najpierw wierci się w miejscu, nie wiedząc, co ma z sobą zrobić, a potem widowiskowo zaczyna zaciskać ze złości szczęki i zgrzytać zębami.
