Aniołek i kaktus. Ta zła wiara kaleczy dziś setki tys. osób
Aniołek i kaktus. "Pozytywne myślenie .Ta zła wiara kaleczy dziś dziesiątki, setki tysięcy osób"

Gdy ludzie czytają o sektach, oglądają filmy o uzależnieniach duchowych, wchodzą na strony poświęcone skutkom praktyk okultystycznych, magicznych czy satanistycznych.
Rzeczywistość jest rozszarpywana przez politykę. Coraz wyraźniej widzę, że poddanie się tym paroksyzmom, uporczywe śledzenie wejść, wyjść, zamachów na ludzkie zdrowie czy na konstytucję do niczego mnie nie prowadzi. Słyszę wezwanie, by znów zacząć robić coś, co jest warte najgłębszej uwagi, co zmienia ludzkie życie.
Gdy nachodzi mnie poczucie bezsensowności swojej pracy, przypominam sobie spotkanie sprzed lat. Do radia Józef przyszła czterdziestoparoletnia kobieta. Przyniosła mi doniczkę z kaktusem i porcelanowego aniołka. Powodem jej wizyty była jedna z moich audycji z cyklu „Pocieszenie i strapienie”. Wysłuchała jej, będąc w trwającej już dwa lata depresji. Straciła córkę. Niewiele dni po tym, jak Ania zaczęła skarżyć się na silne bóle głowy, w ekspresowym trybie została skierowana na operację. Lekarze otworzyli jej czaszkę, ale już trwale nie zamknęli. Powiedzieli: to nie ma sensu, dziewczynie zostało parę dni życia. Okazało się inaczej, po dłuższym czasie Ania trafiła do Budzika. I jej matka wiele miesięcy trwała przy swoim nieprzytomnym dziecku, które, jak mi powiedziała, „leżało z mózgiem na wierzchu”. Po śmierci córki kobieta położyła się do łóżka i przez dwa lata nie wstawała, mimo że miała jeszcze jedno, młodsze dziecko, również dziewczynkę. Którejś z kolejnych bezsennych nocy o 3 czy 4 nad ranem w audycji „Pocieszenie i strapienie” usłyszała historię człowieka, który, jak powiedziała, „podniósł się z tragedii większej niż moja”. Rano wstała, zrobiła córce śniadanie, wyprała firanki, a potem kupiła aniołka i doniczkę z kaktusem. Bildungsroman, rzecz o wzrastaniu, katharsis, moc świadectwa.
