Amerykańska strategia i polskie lęki. Europo, opamiętaj się!
Amerykańska strategia i polskie lęki. "To, co amerykański prezydent przedstawił w NSS, jest diagnozą stanu świata"

Nie możemy sobie dłużej pozwolić na jazdę na gapę, nierównowagę handlową, drapieżne praktyki gospodarcze i inne formy ograniczania historycznej dobrej woli naszego narodu, które szkodzą naszym interesom
80-latek Donald Trump odczytuje przyszłość lepiej niż młodsi od niego przywódcy europejscy. Prezydent USA mówi gorzkie słowa prawdy w nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego (NSS), a liderzy czołowych krajów UE wolą opowiadać słodkie kłamstwa. Przekaz Trumpa może zgrzytać w uszach Europejczyków przywykłych do obłej propagandy. Jednak to, co amerykański prezydent i jego ludzie przedstawili w NSS, jest diagnozą stanu świata. Przykrą dla wielu konstatacją faktów. Można się na tę diagnozę obrazić – tak reagują na nią liberałowie. Ale dla Polski to szansa i wyzwanie.
Zacznijmy od zmiany percepcji. Obecność Polski w NATO i Unii Europejskiej została potraktowana przez wielu obywateli naszego kraju jako szczęśliwy dla nas koniec historii. Ostateczne uwolnienie od trapiących nas nieszczęść. Ten błogostan podtrzymywali – i nadal to robią – liczni politycy. Nie tłumaczyli uczciwie, z czym wiąże się obecność w Pakcie Północnoatlantyckim i członkostwo w UE. W przypadku Unii nadal słyszymy, że jest ona gwarantką naszego bezpieczeństwa. Jeszcze niedawno było słychać, że staniemy się odporni na jakiekolwiek zagrożenia, rezygnując ze złotówki i przyjmując euro. Bo przecież nikt nie zaatakuje członka strefy euro! Tymczasem nasi północni sąsiedzi – trzy republiki bałtyckie – wprowadzili wspólną walutę, lecz nikt przytomny nie powie, że dzięki temu nie będą ofiarą agresji putinowskiej Rosji.
