Lex big pharma. "Płacą ofiarom wielomiliardowe odszkodowania"Lex big pharma. "Gigantyczne pieniądze na sponsorowanie badań z wynikami pod zamówienie, na przychylność mediów, lobbing, gratyfikacje lekarzy"

Płacą wielomiliardowe odszkodowania ofiarom swych produktów oraz oszustw (w 2009 r. określony przez prokuratorów jako „notoryczny oszust” Pfizer zapłacił 2,3 mld dol.), traktują je jako koszty operacyjne. I zawsze wolą dogadać się pozasądowo, by na procesach nie drążono, co też sprzedają ludziom (i państwom).
Z osłupieniem przeczytałem artykuł Doroty Łosiewicz, zachwalający szykowaną nam ustawę o prawach pacjenta, przez jej autorów sprytnie nazwaną „Lex szarlatan” („Sieci” nr 22). To ustawa katastrofalna dla praw pacjenta, zamordystyczna i zaprzeczająca istocie nauki, polegającej przecież na nieustannym weryfikowaniu, czyli rozwijaniu wiedzy. Powinna się nazywać „lex kaganiec”, „lex ciemnota” albo po prostu „lex big pharma”, bo wydaje się podyktowana przez komiwojażerów koncernów farmaceutycznych.
Aktualna wiedza
Redaktor Łosiewicz zachwyca się możliwością administracyjnego karania grzywną w wysokości 1 mln zł za działania „niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną”. Tego sformułowania używa wielokrotnie i z nabożeństwem, jakby owa „aktualna wiedza medyczna” była wykuta w kamiennych tablicach wręczonych ludzkości. Spójrzmy na historię medycyny.
