Mydelniczka, chodaki crocks, przenośna toaleta toi-toi, odkurzacz – do takich i wielu innych niepięknych rzeczy automaniacy, a za nimi zwykli kierowcy z całego świata, porównali nowy elektryczny model Ferrari – Luce, który objawiono ludzkości pod koniec maja. Czy ta premiera nowego pojazdu skończy się taką katastrofą wizerunkową i sprzedażową jak w przypadku Jaguara w 2024 r.? Oby, bo może uda się coś jeszcze ocalić i pozostaną resztki wiary w to, że może chodzić o coś więcej niż pieniądze.
Nowy model ma oznaczać dla kultowej marki nową epokę – elektryczną, niby ekologiczną. Za wypasioną, pełną wersję Luce trzeba zapłacić 640 tys. dol., a w zamian dostaje się maszynę wyposażoną w cztery silniki – po jednym przy każdym kole, o łącznej mocy 1050 KM. Maszyna ma się rozpędzać do 100 km/h…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/761944-upadek-wierzgajacego-konia-to-jest-brzydki-samochod-do-potegi
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.