„Lepszego sojusznika Ameryka nigdzie nie znajdzie” – zapewniał Tusk, gdy tydzień temu w Dęblinie rząd zrobił spektakl podpisując umowę na centrum serwisowe silników czołgów Abrams.
Rząd Donalda Tuska wreszcie poczuł, że bezpieczeństwo Polski zależy przede wszystkim od sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Skończyły się zaczepki i nieprzyjazne gesty. Teraz słychać rozpaczliwe apele do Amerykanów z zapewnieniami, że mają w Polsce „wyłącznie przyjaciół”. Jeszcze nie wiadomo, jak trwała jest zmiana nastawienia Tuska i jego ekipy, lecz niewątpliwie stanowi to dowód na kruchość bezpieczeństwa Polski.
Ogromne zamieszanie zaczęło się od wstrzymania rotacji amerykańskiej brygady. Po stronie rządowej wybuchła panika. Nerwowe telefony do Waszyngtonu, które wykonywał minister obrony narodowej Władysław…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/760860-zimny-prysznic-z-waszyngtonu-zostaje-ameryka
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.