Lubię takie historie: 73-letni (!) tenisista stołowy zadebiutował w zakończonych w niedzielę w Wielkiej Brytanii mistrzostwach świata. Odbyły się one w Londynie, w 100-lecie pierwszych mistrzostw globu w tej dyscyplinie, które także miały miejsce w stolicy Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Ów senior-debiutant reprezentował Fidżi, które jest bardziej znane z rugby niż ping-ponga (byłem, to wiem). Osiłki z tegoż kraju w Oceanii szczególnie dobrze sobie radzą w siedmioosobowej odmianie owego sportu. Mam do niego szczególny sentyment, bo trenował go jeden z moich synów, nawet z pewnymi sukcesami w kategorii nastolatków. To jednak dyscyplina kontuzjogenna i do dziś pamiętam, gdy odwiedziłem go w szpitalu po jednym z treningów: wyglądał, jakby został obity przez zbirów, a tymczasem jakiś napakowany zawodnik z tzw. młyna wskoczył na moje dziecko w czasie treningu, pozostawiając niezapomniane dotąd ślady.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/759818-romantyzm-a-la-fidzi-o-73-letnim-pingpongiscie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.