Dziwny brak konsekwencji objawiła ostatnio transatlantycka strategia niemieckiego kanclerza.
Jeszcze do niedawna wydawało się, że w Europie Zachodniej kto jak kto, ale kanclerz Niemiec Friedrich Merz jest niczym kamień węgielny politycznej i militarnej solidarności z Ameryką.
Ów skrajnie atlantycki sposób myślenia był zresztą zawsze – jeszcze od czasu Adenauera – mocno zakorzeniony w myśli politycznej niemieckiej chadecji, a zwłaszcza jej konserwatywnego skrzydła, które współcześnie ma uosabiać właśnie Merz. To zresztą sprawiało, że konserwatyści z prawego skrzydła CDU byli uważani za ważnych politycznych przyjaciół Polski, tradycyjnie prowadzącej politykę proamerykańską. O ile za rządów Angeli Merkel konflikt Niemiec z Donaldem Trumpem (odkąd po raz pierwszy objął on prezydenturę USA) był niemal permanentny, to od chwili, gdy w Berlinie nastała era Merza, wszystko zmieniło się niemal z dnia na dzień.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/759790-berlin-z-trumpem-i-przeciw-trumpowi
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.