Tylko silna, niepodległa i odważna polityka energetyczna zapewni, że kolejne majówki nie będą psute droższymi paragonami i upokarzającą świadomością, iż w Brukseli ktoś obcy decyduje, ile ma kosztować polski prąd, benzyna i chleb.
Wróciłem z majówkowego wyjazdu z mieszanymi uczuciami. Rodzinny grill, pierwszy w tym roku wypad za miasto, spotkania z bliskimi – wszystko to powinno smakować wolnością i beztroską. Zostawiło jednak przede wszystkim rachunek. Na stacji paliw, w sklepie i przy rozliczeniu domowych mediów. „Witajcie w nowej normalności Tuska” – pomyślałem, z goryczą patrząc na kwotę na paragonie.
Ceny na stacjach, nawet przy doraźnych limitach, są boleśnie wysokie. Wojna w Zatoce Perskiej, ataki na infrastrukturę i blokada cieśniny Ormuz uderzyły w globalny rynek ropy i gazu. Droższe paliwo, droższe nawozy, droższy transport – koszyk zakupów na majówkę ważył w portfelu znacznie więcej niż rok temu. Globalny kryzys jest bezlitosny.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/759244-majowka-w-cieniu-zatoki-i-brukseli-ceny-sa-bolesnie-wysokie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.