W ubiegły wtorek przechodziłem obok Domu Polonii na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Od dawna wisi tam nieco wyblakły już plakat z podobizną Andrzeja Poczobuta. Przechodniom on nieco spowszedniał, wyjaśnia to zmieniana codziennie liczba: 1911 dni w więzieniu. Szybko przeliczyłem – kurcze, sporo ponad pięć lat. Dosłownie pół godziny później dotarła do mnie wiadomość przekazana przez prezydenta Karola Nawrockiego: Andrzej Poczobut został uwolniony i jest już na polskiej ziemi.
Należy dziękować Bogu, że polski dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi przeżył, że siepacze Łukaszenki go po prostu nie zabili. Swoje dostał, co widać na jego umordowanej twarzy, ale żyje. Ten niezwykle odważny mężczyzna stał się symbolem niezłomności, a w Mińsku (ani w Moskwie) takich symboli nie lubią.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/759235-wyscig-do-poczobuta-wielu-modlilo-sie-o-uwolnienie-poczobuta
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.