Odejście Jacka Magiery to pożegnanie świetnego trenera z wielkimi sukcesami. Ale piłkarze, którzy spotkali go na swojej drodze, żegnają przede wszystkim mentora i przewodnika. Bo Magiera najpierw widział w swoich podopiecznych ludzi, a dopiero potem zawodników.
Trener w piłkarskiej szatni widzi dwudziestu kilku piłkarzy, którzy mają jedno zadanie: wypełnić założenia taktyczne i wygrać mecz. Jacek Magiera wchodził do szatni i widział coś ważniejszego – ludzi z krwi i kości, z których każdy jest inny, ma swoje wady, walczy z samym sobą.
49-letni szkoleniowiec odszedł zdecydowanie za wcześnie. Nie palił, po alkohol sięgał okazjonalnie, za to codziennie ćwiczył i dbał o formę. 10 kwietnia podczas porannego joggingu we wrocławskim Parku Grabiszyńskim jego serce nagle stanęło. Mimo długiej…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/758238-czlowiek-to-brzmi-dumnie-jego-przydomek-swiety
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.