„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” – ten film debiutantki Emi Buchwald został obsypany nagrodami (za najlepszą reżyserię na festiwalu w Gdyni). Spodobał się też recenzentom. Nie szukajcie tu kina gatunkowego, to nie horror – to artystyczna wariacja na temat młodych ludzi. Mnie się spodobała, choć chwilami drażniła.
Fabuły tu niewiele. Poznajemy czwórkę zbliżonego wiekiem rodzeństwa (ok. 20 lat?), któremu, jak rozumiem, przypadło wspomniane mieszkanie przy ul. Dobrej w Warszawie po wciąż żyjących – ale poza stolicą – rodzicach. Zaczyna się od wspólnej akcji dwóch sióstr: Nastki i Jany oraz młodszego z braci Benka, którzy usiłują sprowadzić ze złej drogi starszego brata Franka. Akcja jest nieudana, prowadzi tylko do wyprowadzki Benka, Franek popadł bowiem w zależność od niejakiej Zuzy.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/757716-niepozbierana-mlodziez-z-ulicy-dobrej
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.