Iran w ogniu, Unia śpi, Tusk wypoczywa. Polskę ratują inwestycjeIran w ogniu, Unia śpi, Tusk wypoczywa. Polskę ratują inwestycje Zjednoczonej Prawicy. "Ceny ropy poszybowały w górę"

Bruksela tkwi w letargu. Von der Leyen, ta wielka liderka Unii, przespała cały weekend, zwołując jakieś tam spotkanie dopiero w poniedziałek. Premier spędza weekend w Sopocie, relaksując się nad Bałtykiem, jakby kryzys mógł grzecznie poczekać do poniedziałku
Bliski Wschód znów stoi w płomieniach. Atak na Iran wstrząsnął globalnymi rynkami energii z siłą trzęsienia ziemi. Ceny ropy poszybowały w górę jak rakieta na dopalaczach. Gaz drożeje z dnia na dzień w tempie, które przyprawia o zawrót głowy nawet najbardziej doświadczonych analityków
Ekonomiści nerwowo zerkają na wykresy, a naiwniacy, którzy jeszcze niedawno wierzyli w stabilność dostaw z tego niestabilnego regionu, teraz mogą tylko żałować swojej krótkowzroczności. Światowe giełdy wpadły w drgawki. Niektóre kraje desperacko poszukują alternatywnych źródeł, eksperci z minami proroków zagłady wieszczą kolejną apokalipsę energetyczną. W Polsce mimo indolencji obecnych władz jakoś się trzymamy, ale głównie dzięki solidnym fundamentom położonym w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy. Bo my traktowaliśmy bezpieczeństwo energetyczne nie jak modny slogan, lecz sprawę najwyższej wagi państwowej, budując system odporny m.in. na takie wstrząsy, jakie właśnie obserwujemy.
