Bliski Wschód znów stoi w płomieniach. Atak na Iran wstrząsnął globalnymi rynkami energii z siłą trzęsienia ziemi. Ceny ropy poszybowały w górę jak rakieta na dopalaczach. Gaz drożeje z dnia na dzień w tempie, które przyprawia o zawrót głowy nawet najbardziej doświadczonych analityków
Ekonomiści nerwowo zerkają na wykresy, a naiwniacy, którzy jeszcze niedawno wierzyli w stabilność dostaw z tego niestabilnego regionu, teraz mogą tylko żałować swojej krótkowzroczności. Światowe giełdy wpadły w drgawki. Niektóre kraje desperacko poszukują alternatywnych źródeł, eksperci z minami proroków zagłady wieszczą kolejną apokalipsę energetyczną. W Polsce mimo indolencji obecnych władz jakoś się trzymamy, ale głównie dzięki solidnym fundamentom położonym w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy. Bo my traktowaliśmy bezpieczeństwo energetyczne nie jak modny slogan, lecz sprawę najwyższej wagi państwowej, budując system odporny m.in. na takie wstrząsy, jakie właśnie obserwujemy.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/754908-iran-w-ogniu-unia-spi-tusk-wypoczywa-polske-ratuja-inwestycje