Minęła czwarta rocznica rozpoczęcia przez Moskwę pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Niestety z powodu zbyt małego wsparcia bogatych krajów Zachodu wojna nie została wygrana w pierwszej fazie, ale trwa. Ukraińskim wojskom wciąż dostarcza się zbyt mało zaawansowanej technologicznie broni, aby mogły pokonać przeciwnika, ale pomoc nadal jest na tyle duża, żeby trwały i trzymały front w miejscu. W takiej sytuacji (vide I wojna światowa) konflikt przerodził się w działania na wyniszczenie z obu stron. O tyle lepiej, że Kreml ponosi dużo większe straty w ludziach i sprzęcie niż przeciwnik. Dla nas lepsza jest taka sytuacja niż pokój za wszelką cenę, który umożliwiłby Moskalom pozbieranie się, reorganizację armii i przede wszystkim produkcję uzbrojenia, by za jakiś czas zacząć realizować chorą doktrynę Dugina i Putina Europy od Władywostoku po Lizbonę – oczywiście po trupie Polski. Na ten scenariusz wskazuje m.in. ostatnia wypowiedź („rocznicowa”) rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa: …
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/754234-ogniem-na-wprost-bilans-czterech-lat-wojny