Równo cztery lata temu Europa straciła złudzenia. Putin rozpoczął pełnoskalową agresję na Ukrainę, pokazując, że imperialna polityka Kremla nie jest reliktem przeszłości, lecz brutalną teraźniejszością. Czołgi znów zaczęły wyznaczać granice, a rakiety – „argumenty” w polityce.
Pamiętam tamten dzień. Tysiące ludzi na naszej granicy. Polskie rodziny otwierające domy. Państwo, które mimo ogromnej skali wyzwania zadziałało sprawnie. To był egzamin z człowieczeństwa i odpowiedzialności. Zdaliśmy go.
Dziś zmęczenie jest faktem. Cztery lata wojny, która trwa i nie została rozstrzygnięta, obciążają społeczeństwo. Ludzie mają prawo pytać o koszty i przyszłość. Ale zmęczenie nie może oznaczać ślepoty. Bo zagrożenie nie zniknęło.
W 2008 r. w Tbilisi śp. prezydent Lech Kaczyński powiedział: …
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/753696-putin-liczy-na-nasze-zmeczenie-zagrozenie-nie-zniknelo