Rachunki z brukselskiego piekiełkaRachunki z brukselskiego piekiełka. "Polska traci 20 mld euro rocznie. ETS pożera 15 proc. kosztów energii. A przed nami ETS2"

Niemcy Przed 2022 r. importowali 55 proc. gazu z Rosji przez Nord Stream. Omijali Polskę i Ukrainę. Marzyli o dominacji gospodarczej w Europie bazującej na tanim paliwie.
Drodzy czytelnicy, czy ledwo dyszycie pod ciężarem rachunków za prąd i ogrzewanie? Przygniatają wasze budżety niczym kamień młyński? Trudno się dziwić. W lutym 2026 r. średnie gospodarstwo domowe płaci o 150 zł więcej niż rok temu – za sam prąd! Tymczasem centralne ogrzewanie też drożeje w oczach, a pellet osiąga ceny z innej planety. Pytacie, skąd ten koszmar?
Unijne fanaberie podbiły koszty o 20–30 proc. Bo Bruksela wie lepiej. A wy płacicie za te jej mądrości. Niemcy dołożyli swoje trzy grosze. Przed 2022 r. importowali 55 proc. gazu z Rosji przez Nord Stream. Omijali Polskę i Ukrainę. Marzyli o dominacji gospodarczej w Europie bazującej na tanim paliwie. A gdy Rosja zakręciła kurek, surowca zabrakło. Europa wpadła w tarapaty. Niemiecka chciwość ciągnie cały kontynent w dół. Zależność od rosyjskiego gazu okazała się pułapką. A teraz wy wszyscy płacicie za niemieckie kalkulacje – dostajecie w prezencie wyższe ceny energii. Pomyślcie, jaka to lekcja. Pokazuje, jak krótkowzroczna polityka sąsiadów odbija się na waszych portfelach. Niemcy chcieli tanio. Skończyli drogo, a wy razem z nimi toniecie w rachunkach.
