To był wzruszający widok. 11 lutego w Antwerpii europejscy przemysłowcy zebrali się na kolejnym szczycie, by lamentować nad swoją dolą. Rytualnie kolejny już raz narzekali na ceny energii i CO2, ostrzegali przed bezrobociem i grozili wyniesieniem się z Europy.
Von der Leyen przybyła z miną zbawicielki, chwaląc się podwojeniem inwestycji w dekarbonizację do 115 mld euro. Ale co z tego? Branże energochłonne drżą przed bankructwem, bo ceny prądu w Europie dwukrotnie przewyższają te w USA i Chinach. Szefowie koncernów błagali o ulgi, a ona kazała im lepiej łączyć sieci energetyczne. Toż to komedia. Minęły dwa lata od deklaracji antwerpskiej, raportów Letty i Draghiego, a Europa nadal tonie w biurokracji oraz boryka się z wysokimi kosztami energii i emisji.
Następnego dnia w zamku Alden Biesen…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/753193-brukselskie-bajki-czyli-przemysl-ue-w-zielonej-pulapce