Rząd Donalda Tuska działa tak, jakby nie chciał 50 mld zł z ceł na chińskie produkty przywożone koleją do Europy. A może po prostu chce, żeby pieniądze, zamiast do Warszawy, popłynęły do Berlina?
Małaszewicze to stacja koło Terespola na granicy polsko- białoruskiej. Tutaj spotykają się szerokie, sowieckie tory z siecią europejskich połączeń kolejowych. Tędy wjeżdżają do Europy towary produkowane w chińskich fabrykach i fabryczkach. To w Małaszewiczach trzeba je przeładować i oclić. Nie ma lepszego miejsca w Polsce, żeby zarobić na czymś, co z geopolitycznego punktu widzenia jest przecież naszym przekleństwem – na położeniu. Skasować tłustą rentę, zagrać mądrze, wziąć, co nasze.
Dlatego o śmiałej, kompleksowej rozbudowie suchego portu w Małaszewiczach mówiło się od dawna. Plany długo…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/753173-boj-o-nowa-gdynie-rzad-tuska-ten-interes-ma-gdzies