Antyamerykanizm mają we krwi. "Wpisuje się w politykę Niemiec"
Antyamerykanizm mają we krwi. "Kampania antyamerykańska nie jest sprawą ostatnich dni. Wpisuje się w politykę Niemiec"

Prowokacyjne wystąpienie marszałka Sejmu nie było przypadkiem, lecz wyreżyserowanym spektaklem, przy pełnej akceptacji Tuska.
Donald Tusk odpalił agresywną kampanię antyamerykańską. Jej twarzą jest Włodzimierz Czarzasty, bo premier woli się sam nie narażać. Nagonka na USA ma cele doraźne, czyli uderzenie w prezydenta Karola Nawrockiego i PiS. Ma też wymiar globalny jako część walki europejskiego liberalnego establishmentu z prezydentem Donaldem Trumpem. Niestety tym razem stawką nieodpowiedzialnych działań Tuska i jego sprzymierzeńców jest kwestia najważniejsza, czyli bezpieczeństwo Polski.
Kampania antyamerykańska nie jest sprawą ostatnich dni. To, co się dzieje teraz, to jej spektakularna eskalacja. A brutalne zwarcie między Włodzimierzem Czarzastym a ambasadorem Tomem Rose’em nie jest jej początkiem, lecz konsekwencją. Trudno nawet jednoznacznie ustalić, kiedy się to wszystko zaczęło, bo jeśli chodzi o Donalda Tuska, to zawsze był zdystansowany wobec sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Mowa oczywiście nie o deklaracjach – bo te były zawsze dostosowane do tego, czego oczekiwali wyborcy – ale o faktycznych działaniach. A w przypadku stosunku Tuska do obecnego prezydenta USA przecież wiadomo, że krytykował go publicznie, zaczepiał, a nawet obrażał już od wielu lat. Przy czym rzeczywiście jest tak, że obecna kadencja Trumpa stała się czasem szczególnie nieprzyjaznych gestów wobec Ameryki.
