Jedno państwo, dwa różne porządki prawne. Raz słowa są tylko słowami, a innym razem – czynem zbrodniczym.
Przeżyliśmy sądy stalinowskie. Przeszliśmy przez sądy komunistyczne. Przetrwaliśmy sądy, które miały być przede wszystkim narzędziem władzy. Wydawało się, że budując Polskę jako dojrzałą demokrację, mamy to wszystko za sobą.
Nic z tego. Jeśli zebrać do kupy wyroki sądowe choćby z ostatnich miesięcy oraz przyjrzeć się sprawom, za które pozywani są krytycy obecnego mainstreamu, trudno nie spostrzec, że wracają mechanizmy, które miały już nigdy nie wrócić.
Kto mówi
Po skandalicznym uniewinnieniu Władysława Frasyniuka (niegdyś opozycjonista, w wolnej Polsce pieniacz i histeryk – żołnierzy strzegących naszej granicy nazwał „watahą psów”), umorzeniu sprawy celebrytki obrażającej Straż…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/752554-gryz-byle-slusznie-wszystkie-przyklady-to-procesy-za-slowa