Piszę to po obejrzeniu 8 z 12 odcinków serialu „U Pana Boga w Królowym Moście” Jacka Bromskiego, emitowanego przez TVP1. Ale siadałem do niego, znając film kinowy. Nawet jeśli to strzelanie z armaty do wróbla, odrzucam jego główny pomysł. Chyba nie ma gorszego czasu na podobne obrazki jak obecny.
Cenię i lubię większość filmów Jacka Bromskiego, wieloletniego prezesa Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Jest to kino popularne, bezpretensjonalne, służące rozrywce, ale nie tylko, bo pokazujące świat w empatyczny sposób. A już za „cykl podlaski” byłem gotów go ozłocić. Kiedy w 1998 r. nakręcił „U Pana Boga za piecem”, trudno było go porównywać z czymkolwiek. Czy można sobie wyobrazić inny polski film, w którym pozytywnym narratorem byłby prowincjonalny proboszcz, ks. Antoni, grany znakomicie, z flegmatycznym humorem, przez Krzysztofa Dziermę, muzyka z teatru lalkowego w Białymstoku?…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/752527-jak-podlasiacy-uwalniaja-sie-od-polski-rozpad-polski