Zima jak za Gierka. Nikt nie protestuje przeciwko podwyżkom cenZima jak za Gierka. "W naszych czasach nikt nie protestuje przeciwko podwyżkom cen żywności"

To były też czasy znaczących podwyżek cen żywności. Ogłoszono je zgrabnie. Tych, którzy protestowali, spotkały represje
W sklepach często pojawiają artykuły spożywcze o nazwach: „Szynka jak za Gierka”, „Kiełbasa jak za Gierka”. Jak widać, propaganda sukcesu działa do dzisiaj, natomiast jeśli chodzi o szynkę i kiełbasy, to owszem, były powszechnie dostępne, ale w sklepach za „żółtymi firankami”, dla aktywu. Dawno temu, będąc na praktykach studenckich w Zakładach Azotowych w Tarnowie, idąc z kolegą, zauważyliśmy właśnie taki sklep i w zasadzie – nie wiem po co – wstąpiliśmy. Studencka fantazja? Jak gdyby nigdy nic zaczęliśmy wybierać, ale czujne panie z obsługi zapytały: „A macie legitymacje?”. Odpowiedzieliśmy, że tak! „To proszę pokazać!”. Pokazaliśmy studenckie, ale to nie o takie chodziło i zostaliśmy oschle pożegnani, wyproszeni za drzwi. Z tym wychwalaniem czasów Gierka nie ma się więc co rozpędzać.
To były też czasy znaczących podwyżek cen żywności. Ogłoszono je zgrabnie 24 czerwca 1976 r. – w imieniny Jana, kiedy wszyscy spożywali i patrzyli w telewizory. Tych, którzy protestowali, spotkały represje, „warchoły”, „ścieżki zdrowia” dla robotników.
