Wystąpienie Ursuli von der Leyen w Davos nie było rutynowym przemówieniem technokratki, lecz manifestem politycznym. Manifestem człowieka, który – korzystając z globalnego chaosu – próbuje raz na zawsze przestawić Unię Europejską na nowe tory. Tory prowadzące nie ku wspólnocie suwerennych państw, lecz ku scentralizowanemu superpaństwu pod niemiecką dominacją.
Von der Leyen to nie polityk znikąd. Bliska współpracowniczka Angeli Merkel, była minister obrony Niemiec, dziś stoi na czele Komisji Europejskiej i coraz śmielej mówi językiem dyktatu, a nie współpracy. W Davos padły słowa, które nie pozostawiają złudzeń: „Geopolitical shocks can – and must – serve as an opportunity for Europe” („Geopolityczne wstrząsy mogą – i muszą – stać się szansą dla Europy”). Kryzys nie jest więc problemem…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/751392-kryzys-jako-pretekst-berlin-pisze-nowa-unie