„Hotel ZNP” to spektakl Teatru Telewizji, przeniesiony z łódzkiego Teatru Nowego. Chwilami jego standardowo nowoczesna forma mnie nużyła, chwilami coś w nim przykuwało moją uwagę.
To adaptacja powieści Izabeli Tadry sprzed dwóch lat. Chodzi o najbrzydszy hotel w Warszawie, przedstawiony tu jako miejsce schadzek. Na scenę przenieśli ten tekst Małgorzata Maciejewska (scenariusz) i Kuba Kowalski (reżyser). Wolę, jak ten ostatni zajmuje się nowymi tekstami, a nie klasyką, bo to jego estetyka.
Mamy opowieść o dziewczynie imieniem Belcia (dobra Paulina Walendziak), która odbywa coś w rodzaju wędrówki – a to wychodząc za mąż za niejakiego Wilhelma, a to wprowadzając się do innych facetów. Ta podróż, ujęta w konwencję strumienia świadomości, może być przez nią wymyślona – przynajmniej częściowo. W rozmowie po spektaklu autorka, adaptatorka i reżyser przedstawiali ją jako rodzaj żeńskiego everymana.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/751380-belcia-pogubiona-czyli-hotel-znp