Bułgaria rozpoczęła nowy rok bez budżetu i bez rządu, za to z nową walutą, bo 1 stycznia ten bałkański kraj dołączył do strefy euro. To nie uspokoiło jednak nastrojów zrewoltowanej części społeczeństwa.
W minionym tygodniu prezydent Rumen Radew, uznawany przez wielu komentatorów za polityka prorosyjskiego, nie zgodził się powierzyć misji sformowania nowego rządu przedstawicielom partii GERB-SDS, mającej największy klub w liczącym 240 deputowanych parlamencie. To oznacza, że w kwietniu w Bułgarii odbędą się przyspieszone wybory. Wprawdzie od 2021 r. Bułgarzy głosowali już siedem razy, ale tym razem ich sympatie są dużą niewiadomą. Młode pokolenie, mobilizacja którego doprowadziła do największych w historii demonstracji antyrządowych i dymisji gabinetu Rosena Żelazkowa, domaga się zmian, bo uważa, że krajem rządzą ludzie skorumpowani i powiązani ze światem przestępczym.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/750902-euro-nie-przynioslo-stabilizacji-oto-dowod