Jestem emocjonalna, nie ukrywam tego. W ostatnim roku mocno przeżywałam wiele rzeczy. I uroniłam łzę po wyrzuceniu mnie z partii.
Z Pauliną Matysiak, posłanką niezrzeszoną z Kutna, rozmawia Marcin Wikło
Znajomych prosi pani o to, by mówili na panią Pola. Co jest nie tak w imieniu Paulina?
Paulina Matysiak: Wszystko jest w porządku, ale Pola jest krótsze [śmiech]. Tak zaczęła na mnie mówić Asia, moja koleżanka z pracy w bibliotece uniwersyteckiej w Toruniu. I tak się przyjęło. A ja używałam tego skrótu, jak zakładałam różne konta społecznościowe, np. na Twitterze jestem Pola Matysiak.
Nie ma już Pauliny?
Jest to o tyle zabawne, że czasami nawet dziennikarze się mylą i nie raz już czytałam o sobie: „Posłanka Pola Matysiak”. Kiedyś nawet to wycinałam i wklejałam do dziennika. Mam dystans – można mówić Pola, można Paulina, można też „bestia z Kutna”… [śmiech].…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/750838-wywiad-paulina-matysiak-nie-zostalam-uwiedziona