Skandal na komendzie w Piasecznie – libacja, zarzuty próby gwałtu wobec policjantki, upadek elementarnych norm – nie jest żadnym „odosobnionym zdarzeniem”. To logiczny skutek systemu, który psuje się od góry. Ryba psuje się od głowy, a w polskich służbach ta głowa od półtora roku wydaje niepokojące dźwięki. Pogłos zamiast rozumu.
Policja ma stać na straży prawa, bezpieczeństwa i godności obywatela. Tymczasem coraz częściej staje się symbolem bezkarności, rozkładu i braku kontroli. Gdy mundur przestaje być zaszczytem, a staje się tarczą chroniącą przed odpowiedzialnością, patologie nie są kwestią „czy”, ale „kiedy” i „gdzie”.
Nad tym wszystkim unosi się postać ministra Kierwińskiego – człowieka, który od dwóch lat nadzoruje policję i służby cywilne, a sam stał się uosobieniem degrengolady…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/750248-ryba-psuje-sie-od-glowy-a-ta-wydaje-niepokojace-dzwieki