Film „Brat” Macieja Sobieszczańskiego jest opisywany przez recenzentów jako rodzinny i wzruszający. Zgoda, jest taki. Delikatnie zaznaczę tylko na końcu pewną wątpliwość. Sam nie jestem jej zresztą pewny.
Sobieszczański, przede wszystkim scenarzysta, wyreżyserował już kilka filmów, ale „Brat” ma szansę stać się tym najbardziej znanym i najdłużej pamiętanym. Coś musi też być w klimacie ostatniego czasu, że kojarzy mi się z innymi polskimi produkcjami.
Trochę z „Domem dobrym” Wojciecha Smarzowskiego. Oczywiście relacje międzyludzkie są tu stanowczo mniej drastyczne niż w tamtej opowieści o przemocy domowej. Ale żona – skądinąd znakomicie grana przez Agnieszkę Grochowską – żyje w cieniu siedzącego w więzieniu męża. Coś z tamtego lęku zostaje tu przeniesione. Nawet Tomasz Schuchardt, domowy…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/749167-brat-czyli-o-rodzinie-w-pulapce-to-film-o-milosci