Unijna farsa energetyczna. "Zapach hipokryzji o poranku"
Unijna farsa energetyczna. "Wrześniowe dane: Unia pochłonęła 50 proc. rosyjskiego eksportu LNG i 35 proc. gazu rurociągowego w 2025 r."

Niemcy zaś, ci architekci europejskiej cnoty energetycznej, mistrzowsko opanowali sztukę przemalowywania rzeczywistości. Rafineria Schwedt (przypominam – rosyjska, chwilowo pod berlińską kontrolą) nadal czerpie ropę z Rosji – via kazachskie faktury – „oczyszczoną” z pochodzenia, a Berlin dyskretnie apeluje do Waszyngtonu o wyłączenia sankcyjne dla niemieckiej odnogi Rosneftu, by uniknąć energetycznego zawału
Lubię zapach hipokryzji o poranku. Szczególnie gdy unosi się nad brukselskimi korytarzami, gdzie eurokraci z minami strażników moralności potępiają te kraje, które nie mają luksusu portów morskich, za ich rzekome przywiązanie do rosyjskich surowców, podczas gdy sami dyskretnie pompują kremlowskie fundusze.
Wrześniowe dane CREA ujawniają, że Unia pochłonęła połowę rosyjskiego eksportu LNG i 35 proc. gazu rurociągowego – Belgia i Francja wydały na to 1,4 mld euro w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r., sumę przewyższającą niektóre transze pomocy dla Kijowa. Jakże wzruszająca solidarność!
