Cenzura, czyli liberalizm samozaprzeczonyCenzura, czyli liberalizm samozaprzeczony. Jak lewica rozbudowuje system cenzury - ograniczenie wolności

Każde ograniczenie wolności odwołuje się do szlachetnych motywów, niczego nie zmienia. Cenzura to kontrola przekazu. Uzasadnienie to sprawa wtórna
Projekt ustawy o blokowaniu nielegalnych treści, który przygotował rząd Donalda Tuska, wyczerpująco omówił na naszych łamach Jacek Karnowski. Warto jednak wrócić do laboratoryjnego przykładu tego, jak w praktyce liberalizm zaprzecza swoim fundamentalnym zasadom. Ideologia, która na sztandarach niesie wolność i szczyci się tym, że zlikwidowała jej ograniczenia, rozbudowuje system cenzury.
To Komisja Europejska – oczywiście dla naszego bezpieczeństwa i ochrony naszych praw – stworzyła rozporządzenie DSA (Digital Services Act), które nakłada na internetowych nadawców obowiązek cenzurowania treści, pojawiających się w ich serwisach. Nieprzestrzeganie go grozi srogimi karami, a poszczególne państwa mają je wprowadzić do swojego ustawodawstwa.
