Import zatrutych owoców. Wracają do EuropyImport zatrutych owoców. "Wracają do Europy, w której wolność badań naukowych jest prawdziwie zagrożona"

Rektor Eric Berton porównał obecną sytuację amerykańskich naukowców do prześladowań ze strony nazistowskich Niemiec.
Do Francji przeniosła się pierwsza grupa amerykańskich pracowników naukowych, którzy stracili zatrudnienie wskutek cięć wprowadzonych przez administrację Donalda Trumpa. Wywodzą się z prestiżowych uczelni, takich jak Uniwersytet Johnsa Hopkinsa, Berkeley, Yale, Stanford oraz Columbia, i zajmowali się dość specyficznymi dziedzinami w rodzaju „medycyny LGBT+”, badaniami nad „nierównością”, zmianami klimatu oraz bardzo szeroko pojętymi naukami społecznymi, w szczególności psychologią, komunikacją oraz dziedzictwem kulturowym.
Jedną z pierwszych decyzji podjętych przez Trumpa po jego powrocie do Białego Domu było ograniczenie wydatków na bezużyteczne badania podszyte ideologią skrajnej lewicy. Zajmujący się nimi naukowcy wylądowali na bruku i zaczęli aplikować o zatrudnienie w Europie. Część z nich została właśnie przygarnięta przez Uniwersytet d’Aix-Marseille, który już w marcu uruchomił program „Bezpieczne miejsce dla nauki”. Spośród 298 wniosków 242 zostało uznanych za odpowiadające wymogom „naukowca uchodźcy”, choć placówka przygotowała dla nich jedynie 20 dostępnych stanowisk. Wcześniej ten sam uniwersytet ściągnął 25 „badaczy” z Ukrainy, Jemenu, Afganistanu i terytoriów palestyńskich.
