Koniec bezpiecznej Polski. "Nielegalni migranci już tu są"Koniec bezpiecznej Polski. "Nielegalni migranci już tu są. Byliśmy w miejscach, gdzie ludzie boją się wychodzić z domów"

Po okolicy kręcą się bowiem młodzi ciemnoskórzy mężczyźni, często w dużych grupach po kilkanaście osób. Mieszkają w ośrodku otwartym, więc mogą wychodzić, kiedy chcą. Przecież im tam catering przyjeżdża! To są głównie ludzie z Afryki, np. z Konga, ale też Arabowie.
Rząd kluczy w dementowaniu masowych przyjęć nielegalnych migrantów. Ale mniej o pozory dbają Niemcy, którzy otwarcie deklarują, że ten proces na dobre ruszy po wyborach. Już dziś są jednak w Polsce miejsca, w których mieszkańcy żyją w strachu i nie wychodzą po zmroku, bo po okolicy kręcą się grupy ciemnoskórych przybyszów. Odwiedziliśmy jedno z nich.
Czerwony Bór to mała, zamieszkana przez sto kilkadziesiąt osób wioska na Podlasiu pomiędzy Zambrowem a Łomżą, kilka kilometrów od granicy z województwem mazowieckim. Znajduje się tu zakład karny na niemal 1 tys. miejsc, ośrodek szkoleniowy jednostki GROM, ośrodek Caritasu dla bezdomnych oraz siedziby dwóch przedsiębiorstw. W sąsiedztwie więzienia mieści się ośrodek Urzędu ds. Cudzoziemców, a pomiędzy jego zabudowaniami dwupiętrowy blok, w którym mieszkają m.in. pracownicy zakładu karnego. Wszystko otoczone pięknymi lasami pełnymi bogatego runa oraz dzikiej zwierzyny.
