Nie wszystko złoto, co się świeci...Nie wszystko złoto, co się świeci... Złota Piłka już dawno straciła reputację

Chodzi o interesy i wielkie pieniądze. Od stycznia tego roku francuska policja prowadzi śledztwo w sprawie machlojek przy przyznaniu Złotej Piłki.
Nie wiedziałem, że na Półwyspie Iberyjskim stare polskie przysłowia są tak bardzo w cenie. Jednym z nich: „Na złość babci odmrożę sobie uszy”, kierował się Real Madryt, bojkotując coroczną uroczystość przyznania Złotej Piłki. Królewscy śmiertelnie się obrazili, że ich zawodnik Vinícius Júnior nie dostał głównej nagrody, zajmując „tylko” drugie miejsce. Kto bogatemu zabroni? Cóż, klasy nie kupisz. Władze klubu ze stolicy Hiszpanii uznały, że ich zawodnikowi wygrana należy się jak psu kość, a jak nie – to wypad. W rezultacie Real nie odebrał też nagrody dla najlepszego klubu piłkarskiego na świecie.
To, co zrobili Galacticos, jest chamstwem, ale organizatorzy plebiscytu Ballon d’Or są nie mniejszymi bucami. Najwięcej może o tym powiedzieć Robert Lewandowski, któremu ukradli to najbardziej prestiżowe futbolowe wyróżnienie, odwołując w czasie pandemii plebiscyt France Football. Tyle że nawet podczas zarazy mecze się odbywały, a nasz rodak wygrał z Bayernem Monachium Ligę Mistrzów, Bundesligę i wszystko, co można było zdobyć. Rok później „Lewemu” Złota Piłka znowu się należała, ale w kuriozalnym głosowaniu ( jego zasady zostały w końcu zmienione) dzięki głosom z najbardziej egzotycznych piłkarsko krajów, które głosowały na sławę Argentyńczyka Leo Messiego, a nie na realne dokonania Polaka – też jej nie dostał. Poczucie sprawiedliwość uratowała FIFA, przyznając naszej reprezentacyjnej „dziewiątce” tytuł piłkarza roku.
