Wielka gra o Komisję Europejską
Wielka gra o Komisję Europejską. "Kontrkandydaci Niemki do posady szefa Komisji są bardziej ryzykowni z polskiej perspektywy"

Nie wygląda na to, aby Francja, Hiszpania albo Włochy były gotowe obsadzić polityka z Europy Środkowej na najważniejszym unijnym stołku.
Po dokonaniu wyboru nowego składu Parlamentu Europejskiego w UE właśnie zaczyna się wielka gra o polityczny i personalny kształt nowej Komisji Europejskiej. Bez obawy o przesadę można skonstatować, iż od czasu zawarcia traktatu w Maastricht owa rozgrywka nie miała aż tak istotnego znaczenia dla bliskich politycznych losów naszego kontynentu.
Są dwa główne tego powody. Pierwszy to taki, iż zakres realnej władzy Komisji Europejskiej, a zwłaszcza jej szefa, nad teoretycznie suwerennymi państwami członkowskimi nigdy dotąd nie był tak rozległy i głęboki. Owszem, pierwszy milowy krok na drodze do takiej kumulacji władzy został poczyniony już dość dawno temu, na początku drugiej dekady naszego wieku, gdy w efekcie kryzysu walutowego ustanowiono władczy nadzór Komisji nad politykami gospodarczymi państw członkowskich (tzw. procedura scoreboardingu).
