Ornamentatorzy nowej władzy. "Perfidna manipulacja"Ornamentatorzy nowej władzy. "Perfidna manipulacja i naigrywanie się z inteligencji nawet ich własnych czytelników"

Na kulturalnej mapie Sobolewskiej i Żelazińskiej nie istnieją bowiem Włochy konserwatystki Meloni ani konserwatywna część Hiszpanii, Francji czy Portugalii.
Trzeba przyznać, że nowa władza najlepiej przedstawiła się społeczeństwu sama – wchodząc do instytucji w asyście wynajętych, silnych ludzi. Potrzebuje jednak dziennikarzy, którzy niczym „ornamentatorzy” z wiersza Herberta będą wybielać gangsterskie metody ministra Sienkiewicza lub „malować je na różowo”. Może zresztą liczyć na całe szwadrony takich wolontariuszy, którzy zapewne dla spokoju własnego sumienia zechcą przedstawić sytuację w taki sposób, aby czystki w instytucjach i listy proskrypcyjne wydały się nagle Polakom szczytowym osiągnięciem demokracji.
Nie sposób przejść obojętnie obok tekstu „Instytut Książki: jak czyścić, żeby go nie zniszczyć. PiS latami wspierał twórców prawicy” autorstwa Justyny Sobolewskiej i Aleksandry Żelazińskiej („Polityka”, nr 9/2024). Tym bardziej że ja sama miałam zaszczyt współpracować z Instytutem Książki przez parę miesięcy na „odcinku” Hiszpanii. Zdobyłam wystarczającą wiedzę i ogląd sytuacji, aby móc zarzucić autorkom perfidną manipulację i naigrywanie się z inteligencji nawet ich własnych czytelników. Być może chodzi o ułatwienie pracy Grzegorzowi Jankowiczowi, który właśnie został wyznaczony na stanowisko pełnomocnika ministra kultury do „przeprowadzenia czynności, związanych z połączeniem państwowych instytucji kultury: Instytutu Książki i Instytutu Literatury”, choć krócej byłoby jednak napisać do „likwidacji osiągnięć poprzedników”.
