Irena Lasota napisała w „Plusie Minusie” z żalem, że nikt w Polsce nie zauważył filmu Krzysztofa Langa „Marzec ’68”.
Ja zauważyłem, a nawet opisałem ten historyczny obraz na tle poprzednich produkcji dotyczących tamtego marca. Zgadzam się ze znajomym, który uważa, że najciekawsze były „Marcowe migdały” Radosława Piwowarskiego z 1990 r. Tylko że w nim opowiadano nam o tamtych czasach z perspektywy oddalonej od wydarzeń prowincji.
Lang podjął się pokazania dramatu u źródeł, w Warszawie. Ze zdjęciem ze sceny „Dziadów” w Teatrze Narodowym. Ze studenckimi demonstracjami na Uniwersytecie Warszawskim i ze strajkiem na politechnice. Pokazał historię z perspektywy pary studentów. Teraz TVP, producent „Marca ’68”, wyemitowała opowieść jako czteroodcinkowy serial pod tytułem „Kres niewinności”. Co wniosło do oceny nowy element. …
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/649337-kres-niewinnosci-wciaz-sporo-historii-w-tvp