50 dni prezydenta Mileia. Frontalny atak
50 dni prezydenta Mileia. "Ile trzeba mieć odwagi, aby tak frontalnie zaatakować architektów nowego, „doskonałego” świata"

Milei nazywany czasem argentyńskim Trumpem, nie odpuścił nawet promotorom aborcji i feminizmu.
Prezydent Javier Milei wtargnął na scenę polityczną nie tylko ku rozpaczy kasty skorumpowanych argentyńskich polityków, lecz, jak pokazało niedawne forum w Davos, także ku zgrozie szefów państw i ponadnarodowych ośrodków władzy. Jeśli Milei pozostanie wierny obietnicom danym swoim rodakom, będziemy świadkami wielu spektakularnych pojedynków, które przyćmią wyczyny Messiego czy kontrowersje papieża Bergoglio.
Przyznajmy szczerze, że w tych niespecjalnie ciekawych czasach pozostaje nam jednak odrobina przewrotnej satysfakcji, gdy ktoś wreszcie zuchwale wymierzy policzek naszym politycznym adwersarzom, którzy swoim ideologicznym zacietrzewieniem niszczą kulturę i cywilizację Zachodu. Enfant terrible Argentyny o wiecznie skołtunionej fryzurze i porywczym temperamencie sprawia, że trudno pominąć milczeniem nie tylko jego historyczne wystąpienie w Davos, lecz także bilans 50 dni w Casa Rosada.
