1000 dni wojny i… niezachwianej pomocy. Oto serca Polaków1000 dni wojny i… niezachwianej pomocy. Polska najwierniejszym przyjacielem

Polska wzięła na siebie ciężar, który powinien spocząć na barkach wielu. 1000 dni to wiele, ale wojna trwa. Ale nawet najbardziej niezachwiana pomoc potrzebuje wzajemności.
Minęło 1000 dni od chwili, gdy Rosja rozpoczęła brutalną agresję na Ukrainę – 1000 dni wojny, cierpienia i heroicznej walki o wolność. 1000 dni temu świat zamarł, patrząc na pełzający cień Kremla. Ale to Polska pierwsza ruszyła z pomocą. Od pierwszego dnia to my, Polacy, byliśmy w forpoczcie wsparcia – najpierw humanitarnego i politycznego, a następnie militarnego. Dziś widzimy jednocześnie blaski i cienie tej drogi.
Gdy prezydent Wołodymyr Zełenski przemawiał przed parlamentami wielu krajów i przed Parlamentem Europejskim, świat podziwiał jego niezłomność. Były to momenty, w których zachodnie salony, dotychczas przyzwyczajone do wygodnej neutralności, musiały spojrzeć prawdzie w oczy. Ale zanim Scholz zdążył wymówić „Zeitenwende”, polski premier Mateusz Morawiecki na berlińskiej ziemi w ostrych słowach ganił niemiecką bierność. To Polska, nie czekając na skinienie wielkich mocarstw, rzuciła się do gaszenia płonącego domu sąsiada, świadoma, że iskry mogą przenieść się na nasz dach.
