10 postulatów za życiem. Jednak nie umrzemy w ciszy?
10 postulatów za życiem. Kto wie, być może ten liczący prawie 11 stuleci Naród podejmie walkę o biologiczne przetrwanie?

Przy niczym się nie upieram, czekam na lepsze pomysły. Ale nie możemy iść dalej tą drogą.
Polska znów znalazła się na światowym podium. Tym razem w sferze dzietności. Szybko gonimy Koreę Południową, w której kobieta rodzi statystycznie 0,7 dziecka. U nas w wielu powiatach jest nawet gorzej, a w skali kraju spadliśmy do poziomu poniżej 1,1 dziecka na kobietę. To katastrofa oznaczająca, że każde kolejne pokolenie będzie o połowę mniej liczne niż poprzednie. I marne to pocieszenie, że inne kraje europejskie, w tym radzące sobie do niedawna całkiem nieźle Czechy, też zmierzają ku przepaści. Także Węgry, prowadzące najbardziej spójną na świecie politykę prorodzinną, też odnotowują najgorsze w historii pomiary dzietności.
Ale jest też dobra wiadomość. Dramatyczne dane za zeszły rok po raz pierwszy wywołały szerszą reakcję społeczną – przynajmniej w mediach społecznościowych. To pierwszy sygnał przebudzenia, niosący nadzieję, że jednak nie umrzemy w ciszy, w samozadowoleniu między jedną a drugą zagraniczną wycieczką w dalekie kraje, kłócąc się o kwestie trzeciorzędne, wpatrując się w twarze celebrytów tak głupich, jak to tylko możliwe. Kto wie, być może ten liczący prawie 11 stuleci Naród podejmie walkę o biologiczne przetrwanie? Może zbudzi się z tego zaczadzenia, zanim będzie za późno?
