Dystrybutorzy chińskich e-papierosów znaleźli nowy sposób na wykiwanie fiskusa. Niektóre urządzenia, właśnie wprowadzone na rynek nie będą płacić 40 złotowej akcyzy za wkłady do e-papierosów. Od września 2025 r. przez nieuczciwe praktyki firm, które m.in. rozkładają urządzenia na części, fiskus już stracił setki milionów. I choć resort Andrzeja Domańskiego ma gotowe rozwiązanie umożliwiające pełne uszczelnienie przepisów, to pcha tylko jedną ustawę, która dotyczy 1% rynku i jednego producenta.
Ministerstwo Finansów i Gospodarki jeszcze niedawno szumnie zarzekało się, że tak uszczelni pobór akcyzy, że żaden e-papieros nie uniknie dodatkowego podatku w wysokości 40 złotych. Bo przepisy, które uchwalono na początku zeszłego roku okazały się dziurawe jak sito. Firmy korzystały z luki w przepisach na dwa sposoby. Pierwszy polegał na rozbieraniu urządzeń na części (grzałka, bateria i tzw. pod, czyli pojemnik na płyn) i sprzedawanie ich na osobnych paragonach. Bez 40 zł podatku. Drugi to wywiercenie dziurki w tzw. podzie, co umożliwia wielokrotne dolanie płynu. W ten sposób dystrybutor płaci 40 zł tylko raz, sprzedając pod.
Fiskus teoretycznie zareagował błyskawicznie. W ciągu ostatnich miesięcy przedstawił dwie „łatki” w przepisach. Pierwsza, czyli druk UD308, obejmuje tylko jeden rodzaj urządzeń, tzn. e-papierosy indukcyjne. To jednak tylko 1 proc. rynku e-papierosów i jeden producent. Druga, czyli druk UD363 obejmuje cały rynek e-papierosów. Według nowych przepisów 40 złotowej opłacie mają podlegać wszystkie rodzaje zbiorników do e-papierosów, w tym również wkłady do e-papierosów indukcyjnych. Przepisy w UD363 obejmują więc cały rynek i przepisy zawarte w UD308. Mimo to resort Domańskiego pcha do przodu tylko pierwszy projekt, zwlekając z regulacją całego rynku.
Jakie będą skutki opieszałości? W błyskawicznym i niespotykanym do tej pory tempie, bo po dwóch tygodniach od uchwalenia ustawy UD308, 40 złotową opłatą zostaną objęte wkłady do e-papierosów indukcyjnych. Sklepikarze i dystrybutorzy dostaną więc tylko 14 dni na dostosowanie się do nowych przepisów, a resort dodatkowo pogania prace nad ustawą. Tymczasem druga ustawa, UD363, która miałaby uregulować cały rynek i w końcu zatkać dziury w poborze akcyzy, na razie czeka. Teoretycznie ma trafić do prac Rady Ministrów w II kwartale roku, czyli rząd ma czas do końca czerwca. Firmy dostaną też aż pół roku na wyprzedaż produktów, czyli do końca roku nieuczciwi dystrybutorzy będą „grać rządowi na nosie”.
Za przepisy akcyzowe w Ministerstwie Finansów i za obydwa projekty odpowiada wiceminister Jarosław Neneman. Podlegający mu urzędnicy, dysponujący podobno pełną wiedzą (tak wielokrotnie w odpowiedzi na interpelacje poselskie odpowiadał wiceminister) na temat nieprawidłowości na rynku e-papierosów, włożyli szerszy projekt nowelizacji ustawy akcyzowej (UD363) do „zamrażarki”. Czyli resort Andrzeja Domańskiego w pełni świadomie rezygnuje z setek milionów złotych z dodatkowej akcyzy na e-papierosy, które do końca roku powinny trafić do budżetu państwa z tytułu dodatkowej akcyzy na e-papierosy. I w pełni świadomie godzi się na dalsze istnienie luki w przepisach.
Na budżetowej porażce państwa najbardziej zyskają dwie firmy, które są głównymi graczami na e-papierosowym rynku. Ich nowe e-papierosy w pełni wykorzystują legislacyjną lukę, która funduje budżetowi Ministerstwo Finansów i opieszałość urzędników we wprowadzeniu kompleksowych przepisów, które jednakowo obciążałby wszystkie produkty.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/twoje-finanse/753891-legislacyjne-sito-w-akcyzie-na-e-papierosy
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.