WYWIAD. "Katolicy w Anglii są zadowoleni z tej koronacji"
NASZ WYWIAD. Luxmoore: Katolicy w Anglii są zadowoleni z symboliki tej koronacji. Na balkonie Buckingham Palace chcą króla, nie polityków

"Na pewno Karol III nie będzie obiektem takiej czci, szacunku, miłości, jak jego matka. Elżbieta II miała 26 lat, on ma niecałe 75. Istnieje w świadomości Anglików „od zawsze”. Nie jest dla nas tak ciekawy, jak ciekawa była jego młoda matka."
„Wizerunek monarchii będzie z pewnością skromniejszy, bardziej bliski zwykłym Brytyjczykom. Nie zmienia to jednak faktu, że są absolutnie za utrzymaniem istnienia monarchii. Nie wyobrażają sobie, że miejsce króla zajmie jakiś polityk i na balkonie Buckingham Palace zamiast Karola III oraz jego rodziny stanie np. Boris Johnson. To jest absolutnie nie do pomyślenia” - dzieli się z portalem wPolityce.pl swoimi przemyśleniami i wrażeniami z koronacji Karola III brytyjski dziennikarz Jonathan Luxmoore.
wPolityce.pl: Jakie są Pana wrażenia i refleksje po sobotniej koronacji króla Anglii Karola III?
Jonathan Luxmoore: Tak, jak prawie wszyscy w Anglii, jestem pod wielkim wrażeniem tej uroczystości. Były obawy, jak to wyjdzie, ale wszystko było wyreżyserowane i przeprowadzone absolutnie perfekcyjnie. Padał deszcz, i bardzo współczuję zaangażowanym w tę uroczystość żołnierzom, policjantom, ludziom, którzy stali na ulicach, by pozdrowić nowego króla Anglii. Ale i to pokazało typowy, brytyjski ekscentryzm oraz że można nawet w takich warunkach wszystko znakomicie przeprowadzić.
Przed uroczystościami istniała pewna, widoczna w sondażach atmosfera obojętności wobec tej koronacji, głównie wśród młodych ludzi. Mówiono, że nie oni rozumieją o co chodzi, i po co się tym interesować. To wszystko się nie sprawdziło. Koronacja – uroczystości i okazjonalne wydarzenia, które trwają jeszcze do poniedziałku - stała się wielkim festynem wspólnoty, jedności Brytyjczyków. Wszystko, co dotyczy koronacji, jest w Anglii bardzo dobrze przyjmowane.
Nieco zaskakujący był ściśle religijny charakter tej uroczystości.
To bardzo ważny aspekt tej koronacji. Każdy element nabożeństwa był absolutnie zgodny z tradycją i swoim chrześcijańskim znaczeniem. Wszystkie insygnia królewskie – korona, jabłko królewskie z krzyżem, berło, laska… – były złożone na głównym ołtarzu, następnie oddane królowi, by je dotknął jako jemu powierzone, a potem wracały na ołtarz. Tak więc każdy element autorytetu i władzy królewskiej jest dany od Boga i oddany Bogu, a król jest sługą Boga i powierzonych mu poddanych. Ta symbolika została w Anglii naprawdę dostrzeżona.
Druga sprawa: Ucieszyło mnie bardzo podkreślenie historycznej roli Kościoła w Anglii. Karol III złożył obietnicę zachowania wiary protestanckiej. Nie słyszymy takiej deklaracji często. Kościół anglikański to na Wyspach Brytyjskich potwierdzony przez ustawodawstwo narodowy Kościół establishmentu: ani katolicki, ani protestancki, ale właśnie anglikański.
Przez całą naszą historię mamy spór miedzy tymi, którzy chcieliby, by ten Kościół był protestancki na wzór Kościołów protestanckich w Europie, a tymi, którzy chcieliby widzieć Kościół anglikański jako Kościół katolicki w Anglii. I w tym też przejawia się swoisty geniusz tego Kościoła, z którym już od XVI w. utożsamiają się, i jedni, i drudzy. Nikt im nie narzuca, w „którą stronę” mają wierzyć.
Nie tylko ja, ale wielu ludzi było zaskoczonych, zdziwionych, ale i zadowolonych z tego, że Karol III podkreślił protestancki tytuł Kościoła anglikańskiego. Mówię to jako ktoś, kto sam niedawno przeszedł z Kościoła anglikańskiego do katolickiego. Nawet mój ojciec był biskupem anglikańskim.
Ucieszyło Pana, jako katolika, że Karol III obiecał strzec protestantyzmu w Anglii?
Powiedziałbym, że było to podkreślenie przez Karola III, że Anglicy czujący się bardziej protestantami mają swoje miejsce w Kościele anglikańskim i nie muszą dążyć do protestantyzmu na modłę kościołów protestanckich w Europie kontynentalnej.
Jak powiedziałem – myślę, że katolicy w Anglii są zadowoleni z tego, jak to w sobotę się odbyło, że nad Karolem III modlili się obok arcybiskupa Canterbury Justina Welby’ego także katolicki kardynał i przedstawiciele innych Kościołów. Mogliby – po latach starań ekumenicznych w Anglii – liczyć na więcej, ale to wystarczyło. Było tak, jak przez ostatnie 400 lat.
Czy Karol III stanie się „defensor fidei” wobec fali zlaicyzowania także w Anglii?
Sposób koronacji i nabożeństwa pokazał, że państwo i instytucje brytyjskie są ze swojego korzenia chrześcijańskie. Nie dotyczy to jednak społeczeństwa, które może pozostawać bardzo świeckie, obojętne religijnie. I pewnie tak pozostanie. Zresztą w Anglii nie uważamy za konieczne, by państwo w dziedzinie wiary było odbiciem mieszkającego w nim społeczeństwa lub odwrotnie. Z pewnością Karol III będzie obrońcą swobód religijnych – prawa wszystkich do prezentowania w brytyjskim społeczeństwie ich wiary i wartości. Nie będzie ani wpływał na wiarę, ani niewiarę Brytyjczyków, ale państwo brytyjskie jest i pozostanie chrześcijańskie.
W jakim historycznym momencie przychodzi Karolowi III podjąć się panowania w Anglii i koloniach Zjednoczonego Królestwa?
Od poprzedniej koronacji minęło ponad 71 lat, cztery pokolenia, więc tego momentu nie można porównać z czasem, gdy obejmowała tron Elżbieta II. Na pewno nie będzie on obiektem takiej czci, szacunku, miłości, jak jego matka. Elżbieta II miała 26 lat, on ma niecałe 75. Istnieje w świadomości Anglików „od zawsze”. Wszyscy się do niego przyzwyczailiśmy. Nie ma efektu nowości. Nie jest dla nas tak ciekawy, jak ciekawa była jego młoda matka.
Jestem przekonany, że Karol III – właśnie ze względu na inne, nowe, czyli współczesne czasy - będzie chciał, by monarchia – zachowując swoją rangę, konstytucyjną zasadę królewskości - była bliższa ludziom, by nie było tego całego patosu, dystansu do zwykłych ludzi. Brytyjczycy mają już dosyć wszystkich skandali związanych z rodziną królewską, księciem Harrym, które tym ostrzej widać, im bardziej rodzina królewska postrzegana jest jako niemal boska, mająca nieograniczone przywileje, otoczona wielkim dworem z tytułami. Brytyjczycy nie lubią także, kiedy ktoś bycie członkiem monarchii wykorzystuje do swoich własnych, ekonomicznych czy innych, celów.
Myślę, że król Karol III o tym wszystkim dobrze wie, wyczuwa potrzeby swoich poddanych i pójdzie w tym kierunku. Wizerunek monarchii będzie z pewnością skromniejszy, bardziej bliski zwykłym Brytyjczykom. Nie zmienia to jednak faktu, że są absolutnie za utrzymaniem istnienia monarchii.
A oczekiwania wobec króla w innych kwestiach: społecznych, politycznych?
Myślę, że Karol III nie ma w zanadrzu żadnych wielkich, nowych projektów zmian. I nikt ich od króla nie oczekuje. To rola premiera i jego rządu.
Król może wypowiadać się w kwestiach politycznych w bardzo ogólny sposób. Oczywiście Karol od dawna znany jest z działalności społecznej, patronowania fundacjom. Przez to już – zanim został królem - ma wkład w życie społeczne Anglii. Z pewnością będzie kontynuował swoją aktywność na rzecz ekologii, powstrzymywania zmian klimatycznych, obrony praw ludzkich, pomagając osobom biednym itp. Nadal też będzie dbał o dobry wizerunek Wielkiej Brytanii w świecie.
Być może będzie kojarzony z jakimś ważnym, nowym projektem, ale to kwestia przyszłości. Zobaczymy, co będzie. Anglicy oczekują raczej, że będzie – stojąc na straży wartości Zjednoczonego Królestwa, pozostając nieco konserwatywny – taki, jak do tej pory. Rolą monarchy jest zapewnić ciągłość monarchii oraz spokój i bezpieczeństwo jego poddanym, działając przeciw agresywności i arogancji klasy średniej, ludzi biznesu i polityki, wobec zwykłych obywateli. To jest jego absolutnie kluczowa rola. Karol III to wie i będzie to z pewnością robił.
Czym jeszcze panowanie Karola III może różnić się od okresu panowania Elżbiety II?
Tradycyjne elementy monarchii z pewnością zostaną utrzymane. Na pewno nie będzie zmian prerogatyw królewskich. Myślę, że nadal nacisk będzie położony na obecność króla i rodziny królewskiej w życiu jego poddanych. Ta obecność będzie tak samo albo bardziej intensywna, chociaż - jak powiedzieliśmy – spodziewam się skromniejszego obrazu monarchii i zmniejszenia okazałości królewskiego dworu. Przypuszczam także, że Karol III ograniczy swoje przemówienia publiczne do wypowiadania się w sprawach najważniejszych i najbardziej ogólnych.
Jaka będzie postawa Karola III gdy chodzi o tendencje antymonarchistyczne i separatystyczne w Zjednoczonym Królestwie?
Nie mam wątpliwości, że to będzie w przyszłości ważny wątek okresu jego panowania. To także zadanie dla Karola III, rodziny królewskiej i ich otoczenia – w kreatywny sposób pomyśleć, jak w najlepszy sposób przedstawiać wizerunek monarchii i rolę króla w kontekście commonwealth (wspólnoty narodów – przyp. red.). To wydaje się fundamentalnie ważne wobec wspomnianych ruchów antymonarchistycznych, które są faktem może nie w samej Anglii, ale na pewno w Zjednoczonym Królestwie: w Kanadzie czy Australii.
W Wielkiej Brytanii ruchy antymonarchistyczne nie mają znaczenia?
To znaczenie jest znikome i nie opiera się na wrogości, ale obojętności wobec króla i monarchii. Z pewnością Anglicy, także ci obojętni wobec króla, nie wyobrażają sobie, że miejsce monarchy zajmie jakiś polityk i na balkonie Buckingham Palace zamiast Karola III oraz jego rodziny stanie np. Boris Johnson. To jest absolutnie nie do pomyślenia.
A tendencje separatystyczne?
Są kraje nie kryjące, że chciałby zostać republikami, mieć własne rządy. Przykładem może być Jamajka. Jestem jednak pewien, że to nie odbędzie się w sposób gwałtowny. Nie będzie antybrytyjskich zrywów, ale - jak dotąd - adaptowanie byłych kolonii brytyjskich do nowego, konstytucyjnego ładu, coraz większej autonomii. Przykładem może tu być niepodległość Szkocji. Sądzę, że takie kraje będą utrzymywały co najmniej przyjacielskie związki z Koroną Brytyjską.
W rankingu popularności royalsów Karol III zajmuje na razie miejsce poza podium – po Elżbiecie II, księciu Williamie i księżnej Dianie. To się zmieni?
Widzimy już od ośmiu miesięcy bardzo duże wysiłki Karola i jego otoczenia, by poprawić wizerunek ukształtowany w dużej mierze przez media, zwłaszcza w kontraście z księżną Dianą, i pokazać, że jest to ciekawy człowiek. I on naprawdę jest bardzo dynamicznym, przyjemnym, hojnym i ciepłym człowiekiem.
W jeszcze większym stopniu ten wysiłek dotyczy królowej Kamili. Pamiętajmy, że w czasie, gdy zginęła Diana, ona była najmniej lubianą osoba w kraju. I ten wysiłek już przyniósł duże efekty.
Diana ma specjalne miejsce w sercach Anglików ze względu na swój tragiczny los. Przychodzą jednak nowe pokolenia, które będą ją mniej pamiętać. Zyskiwać będą obecne „gwiazdy rodziny królewskiej”. Głównie młode pokolenie, ale Karol z Kamilą także będą popularniejsi, niż dotąd, zwłaszcza, że mamy za sobą niezapomnianą koronację.
Rozmawiał Radosław Molenda
Jonathan Luxmoore - dziennikarz i publicysta brytyjski, zajmujący się głównie tematyką religijną. Absolwent Uniwersytetu Oksfordzkiego, wieloletni korespondent prasowy brytyjskiego katolickiego tygodnika „The Tablet” oraz współpracownik Catholic News Service (Waszyngton) i Ecumenical News International (Genewa). Mieszkał przez kilka lat w Polsce. Wciąż współpracuje z Polskim Radiem i tygodnikiem „Niedziela”.
CZYTAJ TAKŻE:
