Święta u sióstr terezjanek z Łucka. "Mamy czym się dzielić"Święta u sióstr terezjanek z Łucka. S. Aksana: Mamy czym się dzielić. Wigilię spędzę u babć, które same nie mogą wychodzić z domu

"Szkoda bardzo starszych osób - możliwe, że to ich ostatnia Wigilia" - powiedziała siostra Aksana.
Wigilię spędzę u babć, które mają 96 i 97 lat, bo one nie mogą same wychodzić z domu - powiedziała PAP siostra Aksana, terezjanka z Łucka. W jej ocenie w tym mieście leżącym niedaleko polskiej granicy jest teraz bezpiecznie i to Łuck dzieli się paczkami np. z Charkowem.
CZYTAJ TEŻ:
Sytuacja w Łucku
Siostry terezjanki nie mają w Łucku klasztoru, mieszkają w bloku. Miasto leży niedaleko granicy z Białorusią, w zachodniej części Ukrainy. Jest oddalone o 225 km od Lublina. Łuck jest miastem partnerskim Torunia, a zakonnice od lat pomagają osobom potrzebującym m.in. starszym i samotnie wychowującym dzieci mamom.
U nas w mieście dzięki Bogu i dobrym ludziom z Polski i Niemiec jest wszystko. Caritas cały czas rozdaje produkty. To Łuck ma się czym dzielić. Mogłyśmy nawet powysyłać paczki żywnościowe do Charkowa i wspomóc biedniejszych znajomych
— podkreśliła w rozmowie z PAP siostra Aksana.
Wigilia z seniorami
Zapytana, gdzie spędzi tegoroczną Wigilię, powiedziała, że siostry zakonne mają zaproszenie od miejscowych kapłanów, ale ona pójdzie do jednej starszej pani, która ma 96 i drugiej, która jest jeszcze rok starsza.
One nie mogą wychodzić z domu. Do jednej pójdziemy z moją mamą i samotną dziewczyną. Drugiej wszystko sama przygotuję i zaniosę do domu. Szkoda bardzo starszych osób - możliwe, że to ich ostatnia Wigilia
— powiedziała siostra zakonna.
Dary z Polski
Jak wcześniej informowała PAP, torunianie podarowali mieszkańcom Łucka na Ukrainie dary, które mają pomóc przetrwać najtrudniejszy okres – mroźną zimę. Łuck jest miastem partnerskim i właśnie tam pojechał specjalny konwój z żywnością i agregatami prądotwórczymi. W akcję włączyło się wiele szkół i przedsiębiorstw.
Dziękuję wszystkim darczyńcom. Dzięki wam możemy wspólnie pomóc walczącej Ukrainie
— mówił wtedy prezydent Torunia Michał Zaleski.
Każda pomoc płynąca z Polski może pomóc ocalić ludzkie życie. Potrzeby na Ukrainie są ogromne. Z Torunia do Łucka wyjechały dwa samochody wypełnione po brzegi. Wśród darów przekazanych przez przedsiębiorców, firmy, spółki miejskie, szkoły, instytucje i mieszkańców były m.in. produkty spożywcze.
Do Łucka trafiły zapasy wody mineralnej, cukier, mąka, makaron, ryż, mleko, kawa, herbata czy słodycze. Do tego w transporcie znalazły się m.in. kiełbasa, ryby w puszce, sosy w słoikach, pasztety, konserwy, owoce i warzywa. Nie mogło też zabraknąć produktów pierwszej pomocy – apteczek, plastrów, bandaży, syropów czy leków. Na 8 paletach i w 271 kartonach zapakowano też najbardziej potrzebne produkty kosmetyczne i zabawki dla dzieci. Na Ukrainę trafiło też 14 agregatów prądotwórczych i 2500 worków PP.
wkt/PAP
