Swastyki bez wstydu? Radykalizacja młodzieży w Niemczech
Swastyki bez wstydu? Niepokojąca radykalizacja niemieckiej młodzieży

We wschodnich Niemczech — jak mówi Manuela Mueller w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, cytowanej przez portal dw.com — proces radykalizacji młodzieży postępuje na tyle szybko, że symbole skrajnej prawicy, takie jak swastyki w miejscach publicznych czy pozdrowienie hitlerowskie, przestają wywoływać jakiekolwiek poruszenie.
Mueller, autorka książki „Młodzież znów maluje swastyki – radykalizacja całego pokolenia”, zwraca uwagę, że przed pandemią młodzi ludzie wciąż odczuwali pewną „granica wstydu”, która powstrzymywała ich przed publicznym manifestowaniem skrajnie prawicowych poglądów. Po 2020 roku ta bariera zniknęła, a debata społeczna została sprowadzona do prostego podziału na prawicę i lewicę, wypierając inne tematy, jak klimat czy środowisko.
Mueller podkreśla, że radykalizacja rzadko zaczyna się od ideologii — częściej od relacji społecznych i lokalnych układów. Młodzi ludzie przejmują poglądy partnerów, znajomych lub dominującej grupy w swoim otoczeniu, zwłaszcza tam, gdzie nie istnieje żadna alternatywa dla środowisk prawicowych.
Młodzi Niemcy podatni na radykalizację
Szczególnie podatni są młodzi mężczyźni poszukujący tożsamości i przynależności. W tym kontekście znaczenie mają komunikaty polityków, jak wypowiedź posła AfD Maximiliana Kraha, że „prawdziwi mężczyźni są prawicowi”, która — jak zauważa Mueller — oferuje młodym mężczyznom gotową rolę społeczną i wzmacnia ich identyfikację z radykalnymi środowiskami.
Autorka opisuje również zloty miłośników motorowerów Simson w Zwickau, które z niewinnej lokalnej tradycji przekształciły się w przestrzeń manifestowania skrajnych poglądów. Wśród uczestników pojawiają się osoby w wojskowych hełmach, coraz częściej wymieniane jest hitlerowskie pozdrowienie, a na kamizelkach widnieją swastyki.
Mueller zwraca przy tym uwagę na rolę szkoły jako jednego z nielicznych miejsc, gdzie młodzież o różnych poglądach może się spotkać. Krytykuje wczesne rozdzielanie uczniów oraz późne omawianie tematów takich jak Holokaust czy narodowy socjalizm, choć radykalizacja zaczyna się już u trzynasto- i czternastolatków. W książce pojawia się także perspektywa rodziców, którzy czują się bezradni wobec tego, że całe środowisko ich dzieci przesuwa się na prawo i nie wiedzą, jak temu przeciwdziałać.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung”/dw.com/tt
