Strzelanina przed Białym Domem. Dziennikarze byli w szoku. WIDEOStrzelanina przed Białym Domem. Dziennikarze przeżyli chwile grozy. Tak zareagowali

W czasie wczorajszej strzelaniny przed Białym Domem do relacji na żywo przygotowywały się trzy redakcje. Ich kamery zarejestrowały moment zdarzenia. Dwóch z trzech reporterów zareagowało na nagłą sytuację prawidłowo i błyskawicznie padło na ziemię. Niepokój budzi zachowanie trzeciej dziennikarki, która nie schroniła się i stojąc, zadała pytanie.
W czasie wczorajszej strzelaniny przed Białym Domem do relacji na żywo przygotowywały się trzy redakcje. Ich kamery zarejestrowały moment zdarzenia. Dwóch z trzech reporterów zareagowało na nagłą sytuację prawidłowo i błyskawicznie padło na ziemię. Niepokój budzi zachowanie trzeciej dziennikarki, która nie schroniła się i stojąc, zadała pytanie.
Do otworzenia ognia przed Białym Domem doszło ok. 18 czasu lokalnego (24 w Polsce) na rogu 17. ulicy i Pennsylvania Avenue, przy punkcie kontrolnym Secret Service. Uzbrojony w pistolet mężczyzna wyjął broń z torby i zaczął strzelać do funkcjonariuszy.
Funkcjonariusze Secret Service odpowiedzieli ogniem, uderzając podejrzanego, który został przetransportowany do szpitala, gdzie stwierdzono jego zgon. Podczas strzelaniny jeden ze świadków również został postrzelony
— poinformował rzecznik.
Instynktowna reakcja dziennikarzy
Jak relacjonowali przebywający na terenie kompleksu Białego Domu dziennikarze, słuchać było najpierw kilka głośnych pojedynczych strzałów, a potem serię szybkich. Dziennikarzom kazano skryć się w sali prasowej Białego Domu.
Dwóch dziennikarzy natychmiast zareagowało instynktownie — rzucili się na ziemię, próbując osłonić się przed potencjalnym zagrożeniem. Ich zachowanie było zgodne z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa w sytuacji aktywnego strzelca.
Niepokój budzi zachowanie trzeciej reporterki, która nie schroniła się i stojąc, zapytała:
Co to jest?
Prezydent Donald Trump przebywał w tym czasie w Białym Domu, lecz do strzelaniny doszło kilkaset metrów od rezydencji głowy państwa. Był to już kolejny incydent w rejonie Białego Domu w ostatnich tygodniach.
X/PAP/tt
