Skandal na granicy! Atak migrantów i uzbrojonych sabotażystówSkandal na granicy! Atak migrantów i uzbrojonych sabotażystów

FacebookTwitter

Grupa o nazwie „Czarne Rusy” przyznała się do zorganizowania zbrojnej eskorty migrantów na granicy Łotwy z Białorusią i zapowiada kolejne akcje sabotażowe. W nocy z 5 na 6 października uzbrojeni i zamaskowani mężczyźni grozili łotewskim żołnierzom. Do sprawy odniósł się łotewski minister spraw wewnętrznych, Janis Dombrava.

We wtorek światło dzienne ujrzały informacje o nowym niebezpiecznym elemencie wrogich działań ze wschodu. Grupa mieniąca się „Czarnymi Rusami” opublikowała na kanale Telegram nagranie, w którym przyznała się do odpowiedzialności za incydent na łotewskim odcinku granicy. Członkowie formacji wprost zapowiedzieli kontynuację działań sabotażowych wymierzonych w sąsiadów Białorusi.

W opublikowanym w sieci materiale padły otwarte groźby pod adresem państw Sojuszu Północnoatlantyckiego.

To był test dla Łotwy, który został oblany. Wkrótce zobaczycie coś podobnego w innych częściach naszej granicy. Unia Europejska i NATO to kolos na glinianych nogach, który zawali się po naszym pierwszym ataku

- oświadczyli przedstawiciele grupy „Czarne Rusy”.

Zbrojne eskorty i groźby

Deklaracja dotyczy wydarzeń, do których doszło w nocy z 5 na 6 października. Wówczas to grupa około 20 migrantów usiłowała nielegalnie przekroczyć granicę Łotwy od strony Białorusi. Nie była to jednak kolejna rutynowa próba sforsowania zapory. Cudzoziemcom towarzyszyli uzbrojeni i zamaskowani mężczyźni.

Napastnicy grozili łotewskim żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych (NBS) i próbowali przepchnąć migrantów na łotewską stronę. Próbę przekroczenia granicy zdołali powstrzymać żołnierze NBS, lecz sprawcy nie poprzestali na groźbach. Grupa zamaskowanych osób wtargnęła na terytorium Łotwy, uszkodziła szafę rozdzielczą infrastruktury granicznej oraz ukradła kamery monitoringu, po czym zbiegła na Białoruś przed przybyciem patrolu straży granicznej.

Ostrzeżenie dla Mińska

Do sprawy odniósł się Janis Dombrava, zwracając uwagę na nowy wymiar prowokacji.

Jednak w odróżnieniu od wielu poprzednich incydentów tym razem prowokacja miała szczególnie demonstracyjny i agresywny charakter. Osoby towarzyszące nielegalnym migrantom, przebywające po stronie białoruskiej, były uzbrojone, groziły żołnierzom NBS, a także aktywnie zachęcały migrantów do wejścia na terytorium Łotwy i kierowały ich w tę stronę

- napisał w serwisie X szef resortu spraw wewnętrznych Łotwy.

Minister skierował też jednoznaczne ostrzeżenie do Mińska.

Białoruś powinna zrozumieć, że tego rodzaju incydenty mogą prowadzić do poważniejszych konsekwencji dla niej samej

- zaznaczył Dombrava.

Grupy przestępcze i służby 

Zgodnie z opinią ekspertów pojawienie się grupy „Czarne Rusy” to operacja hybrydowa i informacyjna prowadzona przez rosyjskie i białoruskie służby specjalne. Taką ocenę przedstawili Janis Sarts, szef Centrum Eksperckiego NATO ds. Komunikacji Strategicznej w Rydze, oraz komentatorzy łotewskiej telewizji LTV. Ekspert wskazuje również, że istnienie niezależnych formacji tego typu w reżimowych realiach jest po prostu niemożliwe.

Szef łotewskiej straży granicznej Guntis Pujats ocenił, że uzbrojoną eskortę migrantów mogli stanowić członkowie zorganizowanych grup przestępczych zajmujących się przemytem ludzi. Wykorzystują oni przychylne nastawienie białoruskich służb specjalnych. Pujats zaznaczył, że do aktów sabotażu wymierzonych w obiekty infrastruktury granicznej dochodzi coraz częściej, chociaż same zapory są niszczone rzadziej niż przed rokiem. Łotewskie siły zbrojne podkreśliły, że nielegalna migracja służy jako stałe narzędzie nacisku na Łotwę oraz na zewnętrzną granicę UE i NATO, a podobne incydenty będą kontynuowane.

Prezydent Łotwy oraz podległe mu służby postanowiły stawić czoła kolejnym prowokacjom. W sierpniu rozpoczęto operację „Wilkołak” (Vilkatis) przeciwko nielegalnej migracji z udziałem wojska, policji i służb granicznych. Na początku października zdecydowano o jej przedłużeniu do końca grudnia.

Polska na celowniku?

Jak zauważył w rozmowie z radiem RMF FM prof. Maciej Milczanowski, migranci forsujący granicę z uzbrojoną eskortą to w rzeczywistości broń w rękach Rosji. Wpisuje się to w metody testowania zachodnich służb, a celem operacji jest m.in. rozbicie europejskich społeczeństw.

Ten sam mechanizm uderza w Polskę. Moskwa i Mińsk nieustannie sondują czujność naszych granic. Jeszcze we wrześniu wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz informował o ataku dronów Geran 5 na zachodzie Ukrainy. Jeden z nich uderzył zaledwie kilometr od polskiej granicy, a drugi pięć kilometrów od niej. Rosyjska maszyna trafiła wówczas w pociąg relacji Kijów-Warszawa. Podróżowali nim m.in. Boris Johnson oraz były premier Szwecji. 

źr. wPolityce.pl za PAP/RMF FM
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.