Polacy startują w szwedzkich wyborach. Z czyich list?Polacy startują w szwedzkich wyborach. Z czyich list?
W Szwecji w niedzielnych wyborach do parlamentu, rad regionów i gmin kandyduje co najmniej 90 Polaków i osób polskiego pochodzenia. Najwięcej polskich nazwisk można znaleźć na listach partii liberalno-konserwatywnych, a także prawicy.
Tradycyjnie, jak co cztery lata, analizy „polskości” list wyborczych dokonała polonijna „Nowa Gazeta Polska”. Z zestawienia wynika, że 21 Polaków reprezentuje liberalno-konserwatywną Umiarkowaną Partię Koalicyjną premiera Ulfa Kristerssona i niemal tyle samo, 20 osób - prawicowych Szwedzkich Demokratów. Po 10 Polaków jest na listach Partii Robotniczej-Socjaldemokraci i Chrześcijańskich Demokratów. Niewiele mniej, 9, startuje z list centroprawicowych Liberałów. PAP rozmawiała z kilkoma z nich.
Szwedzcy Demokraci
Jednym z czołowych kandydatów Szwedzkich Demokratów do rady regionu Sztokholm, jest Mściwoj Świgoń, od 2022 r radny oraz szef klubu tego ugrupowania. Polityk równolegle jest też na listach do miasta Solna oraz parlamentu Szwecji. W tej kadencji przez pewien czas zastępował posła w Riksdagu (parlamencie).
Jestem szwedzkim politykiem, Polakiem i moje postulaty dotyczą wszystkich mieszkańców regionu
– podkreślił Świgoń. Zaznaczył, że w kampanii z Polakami porozumiewa się po polsku. Pytany, dlaczego tak duża grupa Polaków kandyduje z jego partii, skoro jest ona przeciwna imigrantom, odpowiedział, że określenie „antyimigrancka” jest zbyt dużym uproszczeniem.
My nie sprzeciwiamy się ludziom dlatego, że urodzili się poza Szwecją. Chcemy natomiast restrykcyjnej i odpowiedzialnej polityki migracyjnej, dobrej integracji i jasnych wymogów wobec osób, które chcą tutaj żyć
– wyjaśnił Świgoń. Zwrócił uwagę, że poparcie polityki Szwedzkich Demokratów przez cudzoziemców może wynikać z „doświadczenia osób, które przyjechały do Szwecji wiele lat temu i dziś nie poznają tego kraju”.
Partia Ochrony Środowiska-Zieloni i Liberałowie
Przeciwne poglądy reprezentuje Joanna Kopczyńska, kandydująca z Partii Ochrony Środowiska-Zieloni do rady gminy Ljusdal, 350 km na północ od Sztokholmu, a także regionu i parlamentu.
Nie podoba mi się kampania Szwedzkich Demokratów, na przykład hasło, że osoby korzystające z zasiłków nie są mile widziane w Szwecji. To jest dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, niestety wielu rodaków podziela podobne opinie
– oceniła Kopczyńska.
Do polskich korzeni w kampanii odwołuje się kandydujący z Lund na południu kraju, Adrian Kasperczyk z centroprawicowej partii Liberałowie.
Moi rodzice wyjechali na początku lat 80. z komunistycznej Polski, aby odnaleźć w Szwecji wolność. Chciałbym, aby inni również mogli otrzymać taką szansę
– powiedział Kasperczyk, który kandyduje do rady gminy, regionu oraz parlamentu.
Podobną opinię wyraża Michał Budryk ze Sztokholmu, kandydujący z list Liberałów do wszystkich trzech szczebli władzy. Budryk w 2024 r. był szefem największego w Skandynawii festiwalu Pride w Sztokholmie.
Jako imigrant miałem okazję doświadczyć otwartej Szwecji, chciałbym, aby takim krajem pozostała
– podkreślił.
W Szwecji mieszka co najmniej 100 tys. Polaków. Osoby bez obywatelstwa szwedzkiego mogą głosować jedynie w wyborach do rad regionów i gmin.
olnk/ źr. wPolityce.pl za PAP
