Magyar „przebił” Tuska? Wstrząsające aresztowanie byłego ministraMagyar „przebił” Tuska? Wstrząsające aresztowanie byłego ministra
Ten obrazek z „uśmiechniętych Węgier” Petera Magyara można gorzko podsumować powiedzeniem „Uczeń przerósł mistrza”. Internet obiegła fotografia byłego ministra kultury Balázsa Hankó czekającego na aresztowanie i żegnającego się z żoną i dziećmi. Jak na razie nie zapadł w jego sprawie wyrok, mimo to polityk już nazywany jest „przestępcą” i „mafiozą” przez premiera Magyara i w taki sposób traktowany przez służby.
Bilans Polski Tuska w ostatnich trzech latach to zniszczone życie młodego kapłana i podeptanie jego dzieła mającego pomagać ofiarom przemocy w rodzinie. To dorastające dziecko z autyzmem odseparowane od matki trzymanej w areszcie wydobywczym. Zdemolowane drzwi w domu byłego ministra sprawiedliwości walczącego z chorobą nowotworową. To siłowe przejmowanie mediów i instytucji. Peter Magyar, który w tym roku przejął władzę na Węgrzech, już od czasu kampanii wyborczej nie ukrywał, że zamierza „inspirować się” działaniami Tuska w Polsce.
Nie sprawiedliwość, a proces pokazowy?
W efekcie zaczynamy już widywać podobne obrazki także na Węgrzech. Jedną z takich scen pokazano na profilu „Hungary Uncensored”.
To wygląda jak prawdziwe polityczne polowanie na czarownice. Balázs Hankó, ojciec, mąż, były minister kultury, czekający na aresztowanie, trzymający żonę w ramionach, podczas gdy jego dzieci stoją wokół nich w łzach, traktowany jak przestępca, zanim jakikolwiek sąd wydał wyrok. Stawia czoła śledztwu z odwagą
- czytamy we wpisie ze zdjęciem byłego ministra i jego zrozpaczonej rodziny.
Tak zwana sprawa Narodowego Funduszu Kultury (NKA), w której go oskarżono, dotyczy grantów, które wspierały prawdziwe programy kulturalne, teraz przedstawianych jako „pieniądze na kampanię”, by skriminalizować prawicę. Nie ma wyroku sądowego, nie ma udowodnionego osobistego wzbogacenia, tylko polityczna narracja napisana w biurze premiera. A jednak Péter Magyar nazywa go „przestępcą” i „mafioso” z mównicy parlamentu. Tymczasem premier otwarcie wywiera presję i instruuje policję oraz prokuratorów, by ścigali jego politycznych przeciwników
-podkreślono.
To nie jest sprawiedliwość, to proces pokazowy. Nie chodzi tylko o osoby, ale o rozbijanie rodzin. Kolejny niski punkt dla węgierskiej demokracji pod rządami rządu Tiszy
- podsumowuje autor wpisu.
źr. wPolityce.pl, za: X
