Dzisiaj łatwo jest krytykować Niemcy. Robią to wszyscyDzisiaj łatwo jest krytykować Niemcy. Robią to wszyscy. I słusznie, ale odwagą było konsekwentne ostrzeganie przed ich polityką

Ale nie piszę tego tekstu, aby powiedzieć: "a nie mówiłem...".
Niemcy swoją postawą wobec bandyckiej napaści Putina na suwerenną Ukrainę bez wątpienia zasłużyli na krytykę, która spadła na nich w ostatnich dniach. Kijów może czuć się zdradzony przez Berlin. Dziś na krytykę naszych zachodnich sąsiadów odważyli się nawet Donald Tusk i Tomasz Lis - naczelni polscy germanofile. Dobrze, że choć w takim momencie są do tego zdolni. Ale dzisiaj jednak nie jest to żadnym wyzwaniem. Wyzwaniem było bowiem konsekwentne ostrzeganie przed konsekwencjami polityki Niemiec wobec Rosji. I przez lata robiliśmy to na naszym portalu wPolityce.pl, przez co często byliśmy oskarżani o rzekomą germanofobię.
I konsekwentnie robił to także obecny polski rząd, krytykując chociażby budowę Nord Stream 2 czy wypominając przekupionemu przez Rosjan Zachodowi jego pobłażliwość wobec kolejnych „wyskoków” Putina.
Ale nie piszę tego tekstu, aby powiedzieć: „a nie mówiłem…”. To nic nie da, może poza chwilową satysfakcją. Szkoda jednak na to klawiatury. Ale skoro już klasa polityczna wzywa do jedności i deklaruje, że jest gotowa do ponadpolitycznej współpracy, to może zacznie od wzajemnego wysłuchania swoich argumentów. I może niech pierwszą lekcją będzie wysłuchanie przez germanofili germanofo… germanosceptyków. Tyle na początek. Dzisiaj bowiem łatwo jest krytykować Niemców.
