Dostała ogniem prosto w twarz. Po raz pierwszy zabrała głosDostała ogniem prosto w twarz. Po raz pierwszy zabrała głos
Szokujące nagranie, na którym kobieta dostaje prosto w twarz ogniem od agresywnego demonstranta, obiegło internet i stało się jednym z symboli trwających we Francji zamieszek. Teraz poszkodowana zabrała głos. "Nie mogłam uwierzyć, nie spodziewałam się takiej przemocy. Myślałam, że tylko mnie zastraszą" - mówiła.
Początkiem chaosu był protest 21 września w zamieszkanym przez imigrantów Créteil pod Paryżem. Uczniowie protestowali przeciwko brakom kadrowym w szkołach, przepełnionym klasom oraz złemu stanowi technicznemu budynków. Demonstracje przerodziły się w zamieszki, które ogarnęły cały kraj.
Nagrania, które trafiły do sieci dokumentują całą gamę przemocy skierowaną przeciwko policji, strażakom, ale też zwykłym mieszkańcom francuskich miast. Na jednym z nich kobieta, która zwróciła uwagę zadymiarzom, by nie demolowali miasta, dostała ogniem prosto w twarz.
Szokujące sceny we Francji. Kobieta zaatakowana ogniem w twarz!
Kobieta przerywa milczenie. "Poczułam silne ciepło na twarzy"
Poszkodowana kobieta w końcu zabrała głos po tym zdarzeniu. Na antenie francuskiej telewizji BFM TV ze szczegółami opowiedziała o tym, co się stało.
Jestem opiekunką osób starszych, wychodziłam po zakupy. Czekałam na autobus. Nagle pojawiła się grupa młodych osób. Najpierw zobaczyłam dziewczyny, które złapały barierkę przy przystanku i powiedziały, że ją zniszczą
- relacjonowała kobieta.
W pewnym momencie postanowiła zwrócić uwagę protestującym.
Podeszłam i powiedziałam im: „Co wy robicie? Nie niszczcie. Idźcie na manifestację, maszerujcie, ale nic nie niszczcie
- powiedziała dziennikarzom.
Jednak uwagi kobiety spotkały się z agresywną odpowiedzią ze strony demonstrantów.
Popchnęli mnie, ktoś mnie złapał i wtedy zobaczyłam kogoś idącego w moją stronę i poczułam silne ciepło na twarzy
- opisała kobieta moment, w którym dostała ogniem prosto w twarz.
Kobieta była w szoku! "Nie spodziewałam się takiej przemocy"
Jak twierdzi była w szoku z powodu tak ogromnej agresji zgromadzonego na ulicy tłumu.
Nie spodziewałam się takiej przemocy. Myślałam, że tylko mnie zastraszą albo popchną. Spaliły mi się rzęsy, część skóry i włosów. Na szczęście to oparzenia pierwszego stopnia i nie mam poważnych blizn na twarzy, ale kiedy zobaczyłam nagranie, zaczęłam się trząść i płakać
- powiedziała.
Jednoznacznie stwierdziła też, że protestujących nie należy traktować jak "dzieci" i należy wyciągnąć surowe konsekwencje wobec osób, które ją zaatakowały.
Policja zatrzymała sprawcę. To 15-letni uczeń liceum
Według telewizji BFM TV policja aresztowała 15-latka podejrzanego o dokonanie tego czynu. Nie był dotąd notowany. Trafił on do aresztu dla nieletnich. Śledczy nie podali personaliów zatrzymanego chłopca.
kh/źr. wPolityce.pl/x.com/BFM TV
