Dlaczego Biden najprawdopodobniej nie pojedzie do LucernyDlaczego Biden najprawdopodobniej nie pojedzie do Lucerny. Być może zbliżamy się do „kolejnego punktu zwrotnego” w trwającej wojnie

15-16 czerwca w szwajcarskiej Lucernie ma odbyć się konferencja pokojowa, która w zamyśle organizatorów ma doprowadzić do ukształtowania globalnej koalicji wspierającej Ukrainę. Najprawdopodobniej zakończy się ona fiaskiem.
15-16 czerwca w szwajcarskiej Lucernie ma odbyć się konferencja pokojowa, która w zamyśle organizatorów ma doprowadzić do ukształtowania globalnej koalicji wspierającej Ukrainę. Najprawdopodobniej zakończy się ona fiaskiem.
Problem polega na tym, że w świetle ostatnich informacji nie pojawi się na niej Joe Biden. Powód jest dość banalny, bo termin koliduje mu z kolacją będącą jednym z epizodów jego kampanii wyborczej, w którym to spotkaniu amerykański prezydent ma spotkać się z darczyńcami, w tym znanymi aktorami w rodzaju Clooneya czy Julią Roberts. Wyraźnie poirytowany tym Wołodymir Zełenski powiedział wczoraj w Brukseli, że „Putin zareaguje na decyzję Bidena owacją na stojąco”, ale nie zmienia to faktu, że dyplomatyczne fiasko tego przedsięwzięcia jest niemal pewne. Przede wszystkim z tego powodu, że w reakcji na wyraźnie lekceważący stosunek Bidena wiele państw rozważa, jak informują media, obniżenie rangi swego przedstawicielstwa, a w Europie pojawiła się koncepcja zorganizowania jesienią jeszcze jednej konferencji, tym razem z udziałem Rosji (do Lucerny nie została ona zaproszona) po to, aby zacząć polityczny dialog w sprawie zakończenia wojny. To nie jedyna inicjatywa, która się w tej sprawie ostatnio pojawiła, bo po spotkaniu Xi Jinpinga i prezydenta Brazylii Luli strony wydały wspólny komunikat, w którym znalazła się propozycja zorganizowania konferencji pokojowej z udziałem zarówno Ukrainy jak i Rosji, której przedmiotem ma być rozważenie wszystkich formuł pokojowych. To właśnie stwierdzenie jest kluczowe dla zrozumienia istoty problemu. Otóż w Lucernie punktem wyjścia mają być propozycje Ukrainy (10 punktów Zełenskiego), a to co proponują liderzy Chin i Brazylii oznacza, iż debacie będą podlegać również propozycje Putina. Trudno w tej sytuacji nie traktować tego inaczej niż w kategoriach dezawuowania ukraińskiego planu zwycięstwa. Nie oceniam czy jest on realistyczny, bo nie jest, ale o co toczy się dziś gra. W tej sytuacji wyjazd Bidena do Kalifornii zamiast do Szwajcarii na konferencję odczytywać należy w kategoriach nie budzącego wątpliwości sygnału, ale nie w związku z preferencjami Bidena (wybory vs. Ukraina), lecz z projektowanym procesem politycznym, który może zakończyć wojnę.
